Z życia szkoły!
Uczniowie i nauczyciele z Ciasnej z wizytą w dalekiej Italii

W dniach 21-27 października 2013 uczniowie i nauczyciele z Gimnazjum nr 2 w Kaliszu uczestniczyli w wyjeździe do Fasano w Apulii. Wyjazd został zorganizowany w ramach projektu Comenius, który od ponad roku realizowany jest w gimnazjum.

Podróż zaczęła się od przełamywania strachu przed lataniem. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a samolot bezpiecznie wylądował w Bari. Organizatorzy zadbali o transport do Fasano i godzinę później witaliśmy się z nauczycielami z włoskiej szkoły oraz rodzicami, którzy przybyli zaprosić polskich uczniów do swoich domów.

Następnego dnia uczniowie i nauczyciele szkoły I CIRCOLO DIDATTICO „COLLODI” w Fasano przywitali nas hymnem projektu pt.”Duck and Doggie Song” oraz piosenką „Old McDonald had a farm”. Po krótkim spotkaniu w szkole zwiedzaliśmy Fasano. Przechadzaliśmy się urokliwymi uliczkami podziwiając białe i kolorowe kamieniczki pełne kwiatów opadających z okiennic i balkonów. Słońce świeciło tak mocno, że czuliśmy się jak w lipcu w Polsce. Jednak okazało się, że o wakacjach możemy zapomnieć, ponieważ spieszyliśmy się już na spotkanie z władzami miasta – panem burmistrzem oraz przedstawicielem władz oświatowych. Po krótkich przemówieniach wręczyliśmy drobne prezenty z Kalisza. Pan burmistrz zaprosił nas na lunch, degustację włoskich specjałów. Ostatnim punktem tego dnia była wycieczka po okolicy Fasano, podczas której widzieliśmy tysiącletnie drzewa oliwne, podziwialiśmy Adriatyk oraz próbowaliśmy specjałów regionalnych na jednym z gospodarstw rolnych.

Drugi dzień zaczął się od wizyty w szkole. Zwiedziliśmy gabinet pani dyrektor Palmy Narducci, sekretariat oraz klasopracownie, w których odbywały się zajęcia. Następnie zostaliśmy zaproszeni do audytorium, gdzie czekały na nas już dzieci w tradycyjnych strojach ludowych, które zaprezentowały tradycyjny taniec i śpiew z regionu Apulii. Podczas każdego spotkania partnerskiego stałym punktem programu jest także prowadzenie zajęć z uczniami ze szkoły goszczącej. I tak było tym razem. Nauczyciele i uczniowie z Polski przygotowali lekcję opartą na tradycji polskiej. Lekcja polegała na nauczeniu włoskich uczniów prostych kroków tanecznych do utworu: „Zasiali górale owies”. Dzieci z piątej klasy chętnie uczestniczyły w zajęciach, a nawet kontynuowały taniec już po zakończeniu lekcji. I prosto z sali głodni i wyczerpani, lecz z wyostrzonych węchem przybyliśmy do sali, gdzie rodzice przygotowali obiad złożony z niezliczonych włoskich dań: od bakłażanów, lasagne, foccacia, wszelkich rodzajów pasty a kończąc na tiramisu. Było pysznie. A to nie koniec dnia. Czekała na nas wycieczka do Grotte di Castellana oraz Alberobello, gdzie można zobaczyć tradycyjne domy zwane trulli. Są to zwykle jednoizbowe budynki z kamienia wapiennego ze stożkowata kopułą układaną również z kamieni. Te domki są charakterystyczne dla regionu Apullia .

Czwartek był ostatnim dniem spędzonym w Fasano. I znowu czekały na nas atrakcje. Tym razem trzeba było się napracować, żeby zjeść. Przechadzając się uliczkami doszliśmy do szkoły gastronomicznej, gdzie sami mogliśmy wypróbować własne talenty kulinarne. Polscy nauczyciele uczyli się jak przygotować ciasto na pizzę, a uczniowie byli zajęci robieniem makaronu orrecchiette. Podglądaliśmy i wypytywaliśmy o wszystko, żeby wyjść z gotowym przepisem na pizzę i udało się. Mamy przepis!! Niestety, prawdziwa włoska pizza jest wypiekana w specjalnym kamiennym piecu, a kto z nas ma taki piec w domu? Wieczorem na pożegnalnej kolacji spróbowaliśmy 10 rodzajów pizz, z czego największym zaskoczeniem była pizza z mortadellą i nutellą. Pycha!!!

Wizyta w Fasano długo pozostanie w naszej pamięci. Zostaliśmy ciepło przyjęci, program był bardzo ciekawy, a rodziny gotowe na adopcje naszych uczniów. Pożegnanie było smutne i towarzyszyły mu łzy, ale wrażenia są niezapomniane.

Dla nas jednak Fasano nie było ostatnim punktem podróży po słonecznej i ciepłej Italii. Nasza siedmioosobowa paczka szkolna szykowała się teraz na podbój Rzymu. Autokarem rejsowym dotarliśmy do Wiecznego Miasta i od razu, głodni tych wszystkich widoków i sławnych miejsc wyruszyliśmy zwiedzać.

Zaczęliśmy od Watykanu, gdzie obowiązkowa była wizyta w Bazylice Św. Piotra. Tutaj podziwialiśmy Pietę oraz odwiedziliśmy grób Jana Pawła II. Rzym to miejsce, gdzie wszędzie są jakieś zabytki, więc zdecydowaliśmy się zwiedzać miasto pieszo. Następnym punktem był Plac Hiszpański ze sławnymi schodami, a stamtąd już rzut kamieniem, a może raczej monetą do Fontanny di Trevi. Tradycja mówi, że ten kto wrzuci pieniążek do fontanny stojąc tyłem przez lewe ramię na pewno powróci do Rzymu. A my bardzo w to wierzymy. Tego dnia dotarliśmy jeszcze na Plac Wenecki i Campio de’ Fiori.

Drugi dzień w Rzymie miał obfitować w zabytki i tak właśnie było. Zaczęliśmy od dzielnicy żydowskiej – Getto. Podziwialiśmy tutaj żółwie autorstwa Berniniego zdobiące fonntannę na Piazza Mattei. Ah, żeby w Kaliszu była taka fontanna. Stąd niedaleko znajduje się koścół Santa Maria in Cosmedin ze sławnymi Ustami Prawdy. Uff jak gorąco było wtedy w mieście, więc przepyszne lody gromada nasza zjadła w szybkim tempie. A było to w miejscu, gdzie kiedyś organizowano wyścigi rydwanów. Cyrk Wielki nie wygląda już tak okazale, ale swoją historią przyciąga turystów. Przed wielkim Coloseum odwiedziliśmy jeszcze Termy Karakalli, czyli dzisiaj ruiny starożytnego kompleksu kąpielowego. Miejsce to imponuje swoja wielkością i mimo że to ruiny, to bardzo okazałe. Koloseum przywitało nas tysiącami zwiedzających, więc trudno było zrobić dobre zdjęcie. Spędziliśmy tu dłuższą chwilę wyobrażając sobie straszne wydarzenia, które miały tutaj miejsce prawie dwa tysiące lat temu. Dzień szybko się kończył, a my jeszcze zwiedziliśmy Panteon oraz Piazza Navona.

Dwa dni w Rzymie to za krótko, żeby zobaczyć wszystko, więc na pewno tu wrócimy. Przecież wrzuciliśmy pieniążek do Trevi.

Wróciliśmy do Kalisza, do naszych domów, rodzin, codziennych obowiązków. Wracamy myślami do ludzi, których tam poznaliśmy, ich otwartości i gościnności i cieszymy się, że mogliśmy ich poznać. Doświadczenia i wrażenia z podróży na pewno nas ubogacą i na zawsze pozostaną w naszej pamięci. No nic, pozostaje nam tylko czekać na następny wyjazd. Tym razem odwiedziny naszych przyjaciół na Słowacji w marcu 2014 roku.